Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 sierpnia 2014

XIII Uciekam, by choć na chwilę pobyć w samotności i zapomnieć...

witajcie

Próbuję nie myśleć o tym, o czym pisałam w poprzedniej notce i staram się zająć czymś myśli, odizolować się troszeczkę. Szczerze mówiąc, słabo mi to wychodzi, ale zawsze coś. Taką ucieczką od problemów i wszystkiego, co ostatnio mnie przytłacza, jest grafika komputerowa, zakupy, milion zdjęć i muzyka, o czym chciałabym dzisiaj napisać. Postaram się nie marudzić, jak ostatnio, chociaż przyjaciel nazywa mnie marudą, więc niczego nie obiecuję.

~*~

Nie pamiętam, kiedy ostatnio otworzyłam photoshopa, by coś w nim zrobić. Udało mi wykombinować takie nagłówki, jakie widać poniżej. Może i nie są jakieś rewelacyjne, ale ja i tak jestem zadowolona, jak na moje możliwości. Oczywiście jestem amatorem, jeśli chodzi o wykonywanie takich prac, aczkolwiek z nudów i nadmiernej ilości wolnego czasu (a zdarza się to bardzo rzadko) odpalam program i działam. Nigdy nie zajmowałam się tym na poważnie i nie myślałam nawet, by zakładać bloga graficznego. W tym przypadku chciałam się czymś zająć, a sprawiło mi to wielką frajdę. Chyba częściej zacznę próbować swoich sił w photoshopie.


//kredyty: tumblr.com, weheartit.com, deviantart.com


All black everything - me gusta 

Niebawem wybieram się na zakupy, bo to pomaga mi się odstresować, zapomnieć niemalże o wszystkim, czuję się wtedy naprawdę świetnie, pomimo tego, iż spędzam na tym cały dzień i później bolą mnie nogi od ciągłego chodzenia. Zazwyczaj robię zakupy w galeriach handlowych lub online, jednak te przez internet bardzo rzadko, gdyż nigdy nie mogę się zdecydować, często jestem zawiedziona rzeczywistym wyglądem, no i rzadko trafiam na odpowiedni rozmiar. Zwykle nie planuję tego, co mam kupić. Bywają przypadki, że akurat potrzebuję danej rzeczy, jednak później wychodzi na to, iż kupuję zupełnie coś innego. Nie interesują mnie najnowsze trendy, jakieś drogie markowe ciuchy, ale po prostu kupuję to, co mi odpowiada. Lubuję się w czarnym kolorze i z reguły chcę wykupić wszystko, co czarne. Oczywiście w mojej szafie goszczą nie tylko ciemne ubrania. Zdarzają się wyjątki, ale większość moich ubrań jest właśnie czarna. Lubię dobrze wyglądać, choć nie wiem, czy tak wyglądam, jednak przywiązuję dużą wagę do wyglądu zewnętrznego. Odnosi się to do makijażu również, nie tylko do ubioru. Jestem fanką czerwonej szminki, czarnych wąskich spodni, skórzanej ramoneski, jak i glanów, ale oczywiście nie ubieram się tak zawsze. Pomimo tego nie wzoruję się i nie upodabniam do żadnej subkultury. Nie cierpię szpilek (choć mam kilka par, które zwykle wkładałam na wesela i jakieś szczególne uroczystości) i nie wiem co jest w nich takiego urzekającego. Wolę zdecydowanie trampki albo jakieś inne "cięższe" buty. Nigdy chyba natomiast nie kupię vansów.
Moje ulubione połączenia kolorów to czerń-czerwień, biel-czerń, czerń-granat.
No i oczywiście uwielbiam wyprzedaże, bo wtedy wracam do domu ze stertą ciuchów i uśmiechem na twarzy. To naprawdę lubię i już mam w głowie wizję mojego szału zakupów. W głowie tylko buty, ubrania... I nic więcej.

A, no właśnie... Zamierzam rozjaśnić włosy i stać się trochę bardziej blondynką. Znacie na to jakieś sposoby? Ja kompletnie się na tym nie znam, a nie chciałabym też zniszczyć włosów, ponieważ są naturalne i nie bawiłam się nigdy w farbowanie, jednak podobno rozjaśnianie nie jest takie straszne. Próbował ktoś tego? Będę wdzięczna za jakąkolwiek radę, wskazówkę, jeśli coś wiecie.

~*~


Odnośnie muzyki to ostatnio zasłuchuję się w latach osiemdziesiątych, bo naprawdę ubóstwiam te klimaty. Nie wiem, czy pisałam już, ale kocham ponadczasową muzykę. The Scorpions, Queen, Pet Shop Boys, Modern Talking, The Police, Genesis, Guns n Roses, Iron Maiden, Bob Dylan, Nirvana, Led Zeppelin, Nigtwish, Epica, Within Temptation, REM, Roxette,,, i mogłabym wymieniać i wymieniać w nieskończoność. Jest tego cholernie dużo. Nie ograniczam się natomiast do jednego gatunku muzycznego, jednakże najbardziej lubię rock, grunge i metal. To tak ogólnikowo, bo nie będę wymieniać rodzajów etc, gdyż jest tego wiele. 

I wiece co? Trochę mi lepiej, ale obawiam się, że moja odskocznia jest tylko chwilowa. Ściskam, Saphira.

//zdjęcia tumblr.com

piątek, 15 sierpnia 2014

XII My head is a very dark place.

cześć, czołem

Dzisiaj bardzo smutno, depresyjnie, melancholijnie, ponuro. Znów mam cholerną chandrę, która trwa kilka dni i nie zapowiada się,  by wkrótce miała mnie opuścić.



Najgorsze jest to, że dobre dni, o których pisałam w poprzedniej notce, minęły. Wszystko się posypało. A dlaczego? Otóż chyba jednak przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie jest możliwa. Teraz się o tym przekonałam. Z mojej strony chodziło mi właśnie o taką więź, jednak on powiedział mi, że chce czegoś więcej. Ja jednak nie lubię być uwikłana w związku i nie odpowiada mi to aktualnie. Lubię wolność, nie cierpię być ograniczana i wydaje mi się, iż nie dojrzałam jeszcze do prawdziwego porządnego związku. Chcę się wyszaleć, póki jeszcze jestem ostatni rok nastolatką, a na dodatek wkrótce rozpocznę życie studenckie, cokolwiek to oznacza. Zawsze było mi dobrze samej i zwykle wszystkie relacje z płcią przeciwną starałam się sprowadzać do przyjaźni. Nie było rozczarowań, uwięzienia, znudzenia i przesadnej słodkości. Teraz jestem trochę w kropce, bo mój przyjaciel wie, jakie jest moje zdanie, ale mimo to powiedział mi to, co czuje. Boję się, że teraz nasza przyjaźń może się pokruszyć i coś może pęknąć. A co jeśli on nie będzie w stanie się ze mną przyjaźnić? Powiedział, iż będzie na mnie czekał i szanuje moją decyzję. Może to ja jestem jakaś dziwna? Dlaczego nie chcę być w związku? Ja nie wiem, jakie są moje uczucia, bo zwykle tłumiłam wszystko i nie starałam się bronić od większych emocji i stawiać wszystko na barierze przyjaźni. On najwidoczniej nie potrafił wyzbyć się tego, tak ja ja to zrobiłam. Nie chcę go stracić, bo cholernie zależy mi na nim, ale nie potrafię być w związku. Wiem to doskonale, więc nawet nie chcę próbować, bo jakby nie wyszło, o czym jestem przekonana, to stracilibyśmy tę więź, która nas łączy.
Teraz już prawie nie rozmawiamy, a nasze wiadomości (choć codzienne) są sztywne i nie takie, jak kiedyś. Czy to minie? Powiedział, że wszystko będzie dobrze. A ja chyba pierwszy raz w życiu nie potrafię mu zaufać.

Jest taka piękna aura, a moja wewnętrzna jest szara, ponura i deszczowa. Nawet kolory do mnie nie przemawiają. Wszystko potrafię zepsuć.





Tell me what's on your mind
What you feel, what do you believe
What is inside you that makes you scream?

// Failed flight - Tell me


A może po prostu najlepszym rozwiązaniem będzie izolacja?

piątek, 1 sierpnia 2014

X Nie zawsze obu stronom zależy na tym samym.

witajcie, kochani


"I'm so happy 

Cause today I found my friends 
They're in my head 
I'm so ugly 
But that's ok, 'cause so are you"

// Nirvana - Lithium

No właśnie...
W poprzednim poście pytałam Was o to, czy możliwa jest przyjaźń między kobietą a mężczyzną i Wy byliście na tak. Ja ciągle się nad tym zastanawiam, bo szczerze mówiąc mam przyjaciela płci przeciwnej i rozmyślam, czy nasza znajomość nie sprowadza się do czegoś więcej. Kiedyś myślałam, że faktycznie można przyjaźnić się z drugą osobą (mówię tutaj o facetach), ale od pewnego czasu wydaje mi się to niezbyt realne. Według mnie pomiędzy miłością a przyjaźnią biegnie cienka granica, która z czasem może się zatrzeć. Ale ja np. chcę mieć przyjaciela w tej drugiej osobie, nie kogoś więcej. A co, jeżeli z drugiej strony nie działa to tak samo? I przez to właśnie niby nazywamy się przyjaciółmi, ciągle rozmawiamy, praktycznie bez przerwy i chyba to trochę za dużo. Chcemy tylko przyjaźni, aczkolwiek ja nie jestem do końca przekonana, że to ciągle będzie przyjaźń. Chcę go mieć jako przyjaciela, nie chłopaka, a mam obawy, iż on może pragnąć czegoś więcej, ale nie mówi mi o tym otwarcie. Znam go na tyle i czuję to po prostu. Boję się, że właśnie może wyniknąć z tego coś więcej i druga strona na tym ucierpi, poczuć się odrzucona. Może faktycznie codzienne stałe rozmowy to za dużo? Ale co jeśli ja poczuję coś więcej? Nie chcę do tego dopuścić. Może muszę ograniczyć kontakt? 

Chcę.
Chcę go.
Chcę go na całe życie.
Chcę go na całe życie, ale... jako przyjaciela.

takaradosnaja
dawnotakaniebyłam


Wszystko jest takie zagmatwane. Dlatego też nie jestem do końca przekonana, że taka przyjaźń jest możliwa. Mam wątpliwości. Nie chcę niczego zepsuć, ale ostatnio naszych relacji jest coraz więcej, jak nigdy dotąd. Nie chcę go stracić i nie chcę, by to zaszło za daleko. Po prostu zależy mi tylko na przyjaźni z nim, nie na miłości. 

lets-fly-to-infinity:

w-i-l-d—l-o-v-e:

✖ http://w-i-l-d—l-o-v-e.tumblr.com/ ✖



środa, 30 lipca 2014

IX Czas na zmiany.

hej - lubicie Duran Duran?
Na wstępie tej notki, przywołam pewien cytat z piosenki grupy Duran Duran. (Jej, jak to oficjalnie zabrzmiało, jak w przemówieniu.)

"But I won't cry for yesterday.
There's an ordinary world somehow I have to find.
And as I try to make my way to the ordinary world
I will learn to survive."
/ Duran Duran - Ordinary world

Tak więc świetnie oddaje to moje ostatnie rozmyślenia. Ale czas się pozbierać i wyjść z chandry, która mną zawładnęła. Ktoś mi powiedział, że mam bardzo niskie poczucie własnej wartości. Sądzę, iż to prawda. Bardzo często użalam się nad sobą i chyba faktycznie widzę w sobie tylko wady. Muszę i chcę to zmienić.

***

Jestem na siebie bardzo zła. Dlaczego? Otóż jakiś czas temu utraciłam wiele danych ze poprzedniego komputera i teraz ubolewam nad tym. Zniknęło kilka tysięcy utworów muzycznych, które nagromadziłam przez kilka lat, zdjęcia, jak i moje twory literackie. Pisałam kiedyś opowiadania, nie wiem, czy o tym wspominałam, ale tak, to prawda. I w tych moich utraconych plikach było kilka skończonych opowiadań. I to dość długie, gdyż liczyły minimum sto stron w wordzie. Naprawdę byłam załamana, pomimo tego, iż na pewno nie były to świetne twory itd., ale jednak włożyłam w to wiele serca, pracy, czasu i wszystko przepadło. Zbieram się ostatnio za napisanie czegoś, ale boję się o mój słomiany zapał i to, że stracę chęci, Ja mimo wszystko lubię mieć czytelników, bo to bardzo motywuje, jednak w dzisiejszych czasach *nikt nie czyta blogów z opowiadaniami, ponieważ wszyscy je piszą. Ja też nie lubię pisać tylko dla siebie, do szuflady. Lubię dzielić się czymś z ludźmi i uczyć się przez to, dążąc do doskonałości, nawet jeśli świetnie nie piszę.

***

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, gdzie można to dostać?


I na koniec takie pytanie do Was... Czy według Was możliwa jest przyjaźń między kobietą a mężczyzną?


Ściskam mocno, S.

*oczywiście słowo nikt nie jest takie dosłowne tutaj 



sobota, 26 lipca 2014

VIII Krótko i nie na temat

hej - dziś mało muzycznie, bo staram się nie dołować

Jakiś czas mnie tutaj nie było, bo nie miałam w sumie ochoty pisać. Miewam ostatnio gorsze dni, nie mam ochoty na nic, wszystko jest dla mnie nudne i monotonne. Brakuje mi czegoś, ale sama nie wiem czego. Zatarły się wszelkie znajomości, nie sypiam po nocach i jestem rozdrażniona. Wszystko mnie irytuje, mało się śmieję, zamykam się w pokoju i siedzę w samotności.
Znów o mało co nie wylądowałam w szpitalu z powodu mojej alergii. Sama nie wiem na co jestem uczulona, bo dopiero mam się o tym przekonać za jakiś czas, gdy udam się do kliniki na badania. Całe życie byłam zdrowa, żadnej alergii, a teraz nagle dostaję takich ataków, że ląduję pod kroplówką.


Chcę się znów śmiać i nie zadręczać wszystkim.
Chcę wyjechać i już nie wrócić.
Chcę znaleźć tę drogę, drogę do mojego Denver.
Zostać trampem i umrzeć jako tramp.



niedziela, 13 lipca 2014

VII Forever trusting who we are And nothing else matters.

hej <-- (na dziś adekwatna do mojego nastroju metallica) 

Miewam coraz to gorsze dni. Dowiaduję się o jakichś przykrych dla mnie sprawach pomimo tego, że mogłyby wydawać się błahe. Przez te wakacje rozmyły się moje więzi z wieloma niegdyś przyjaciółmi. Strasznie tego żałuję. Byłam w świetnej ekipie, wszyscy zgrani, jednak od pewnego czasu nawet na imprezach witamy się tylko machnięciem ręki. Tak było i wczoraj. I mówię to głównie o chłopakach, bo o nich mi chodzi. Stali się jacyś obcy i zastanawiam się, skąd się to wzięło? Ach, no i nie wspomniałam, że znaleźli sobie nowe koleżanki. Pewnie to jest powodem, ale zupełnie tego nie rozumiem. Przecież zawsze się przyjaźniliśmy, a teraz mam wrażenie że zostałam zamieniona na lepszy (choć nie sądzę) model. Do cholery z tą przyjaźnią. Ludzie są dziwni i coraz mniej już ich rozumiem.


Muszę zainwestować w nowe trampki, bo te już kończą swój żywot, ale ciężko jest się z nimi rozstać. Przeszły tak wiele, a ja nie wiem dlaczego mam sentyment do butów. :P Może się to wydać śmieszne, ale tak jest. No i za nowymi glanami też muszę się rozejrzeć, bo po ostatnim koncercie i te nie były niezawodne. 


Ach, jak ja lubię czekoladę. Ale nie mogę jej jeść za wiele. Uwielbiam czekoladki, szczególnie Karmello,  te na powyższym zdjęciu. Są przepyszne, a na dodatek każda ma praktycznie inny smak i nie znajdziesz dwóch takich samych czekoladek. Jak mam złe dni, gorszy nastrój to zajadam się nimi. Ostatnio powodem do tego była rozmowa z przyjacielem, ale jest już lepiej. Dzwonimy do siebie znów i rozmawiamy do późna.

Żyję w niepewności.
Boję się tego, co przyniesie jutro.
Zaczynam wątpić w ludzi.
Mam wrażenie, że zostaję sama
I nikt nie chwyci mnie już za rękę.
/by me


piątek, 11 lipca 2014

VI Idąc cmentarną aleją szukam Ciebie, mój przyjacielu...

cześć, cześć 
Ostatnio bardzo zasłuchana by TPR. Uwielbiam Momsen, jej głos i kawałki The Pretty Reckless.




"There was this boy who

Tore my heart in two
And I had to lay him eight feet underground
All I need is someone to save me
Cus I am going down" 


/fragm. utworu Goin' down by The Pretty Reckless


Znów odczuwam rozdarcie wewnątrz i jakiś strach przed działaniem, podjęciem słusznej decyzji. I właśnie jak w cytacie piosenki powyżej, jest ze mną podobnie. Boję się, że faktycznie kogoś potrzebuję, jednak wcześniej pochowałam go osiem stóp pod ziemią. Upadam, ale nie umiem się podnieść.

Powracam do czarnych ubrań, do koloru, który uwielbiałam. Jest mroczniej, zamieniam się w swoje poprzednie ego. Wracam do drogi, jak Sal Paradise, by dotrzeć do upragnionego Denver.


Chcę stać się lepszym człowiekiem.
Przekreślam złe wspomnienia.
Jednak wciąż czuję ucisk na sercu.
Nic się nie zmienia.
Zamarzam jeszcze bardziej od wewnątrz.
Te same pragnienia.
Czy ktoś może mi pomóc?
Mam dość milczenia.

/by Saphira






/zdjęcia mojego autorstwa, jak i tekst, który nie został zacytowany.
Proszę to uszanować i nie kopiować!

środa, 2 lipca 2014

III Zawirował świat...

cześć. 

Świat zwariował, czy to my jesteśmy jacyś inni?
Powyższy tekst jest rewelacyjny. A dlaczego? Dlatego, że jest adekwatny do tego co się dzieje. Wciąż ludzie udają, starają się być kimś, kim nie są. Przybierają złudne twarze, na które zakładają maski. Wszyscy teraz pozują na kogoś, kto idealnie chce wtopić się wśród ludzi. Jakie to żenujące. Moim zdaniem bycie sobą wcale nie jest złe, a wręcz poprawne i oryginalne. Nie należy ślepo podążać za czymś i starać się naśladować kogoś. Oryginalność ludzka jest na wyginięciu, a wszyscy chcą być tacy sami. Świat jest chory, albo to ludzie są jacyś inni. Panuje jakaś głupia hierarchia, na którą człowieki chcą się wspiąć jak najwyżej, by być najlepszymi za wszelką cenę. Ja staram się być sobą i nikogo nie udawać. Mam przyjaciół, którzy lubią mnie za to kim jestem, a nie za to co posiadam i jak wyglądam.



Ostatnio znów zaczytuję się w opowiadaniach Poe'go. Uwielbiam go i jego twory. "Opowieści miłosne śmiertelne i tajemnicze" to książka, do której ciągle wracam. Właśnie teraz, kiedy mam sporą ilość czasu siadam z filiżanką kawy i czytam. Świetny a zarazem przyjemny sposób na zabicie czasu. Polecam każdemu opowieści Edgara Allana Poe'go, bo są tego warte.


Wciąż pada, ale nie przeszkadza mi to. Nadal siedzę w domu i nadrabiam to, czego nie zdążyłam obejrzeć, czy przeczytać. Mam sporą ilość wolnego czasu, więc wykorzystuję to na małe przyjemności.Obiecałam dodać fotografie z ogrodu mojej mamy, a więc są. Przydałaby się jakaś rozrywka w moim życiu. Ale pocieszam się faktem, że dwunastego lipca spotykam się z przyjaciółmi na imprezie, którą organizuje moja znajoma. Przestaję powoli imprezować, gdyż ostatnio zdarzało mi się praktycznie co tydzień. Zamierzam zmienić nieco swój styl życia, czyli więcej ćwiczyć, lepiej się odżywiać i wykonać rzeczy ze zrobionej wcześniej listy. Na pewno wyjdzie mi to na dobre.


Jak
Jak często
Jak często ludzie
Jak często ludzie kłamią?

Zastanawialiście się jak często ludzie kłamią? Czasami mam wrażenie, że obracam się w świecie kłamców. Dla mnie kłamstwo jest grzechem i staram się tego unikać, bo uważam, iż kłamstwo jest kłamstwem i nie można go w żaden sposób usprawiedliwić. 





sobota, 28 czerwca 2014

II Dużo pytań, truskawek i muzyki w mojej głowie.

hej, hej. 

Pogoda wciąż jest deszczowa, a ja siedzę w domu i zajadam się z rana truskawkami. W ogóle pełno owoców zaczyna dojrzewać, co mnie bardzo cieszy, bo je uwielbiam. Kwiaty też świetnie wyglądają, kiedy kwitnąć ozdabiają cały ogródek. Niebawem dodam jakieś fotografie kwiatów z mojej rodzinnej działki. Moja mama kocha rośliny i zajmuje się ogrodem, a więc skradnę ich trochę do sfotografowania. 


Kiedy pada słucham zwykle jakichś melancholijnych piosenek. Ostatnio po głowie ciągle chodzi mi Bryan Adams albo Phil Collins. Słucham na okrągło, aż chyba czasem przesadzam z tą muzyką. Moi domownicy tylko narzekają i zwykle krzyczą, bym ściszyła. 






Na takie popołudnia parzę sobie herbatę i zwykle oglądam jakiś serial. Jakieś dwa tygodnie temu zaczęłam w końcu Grę o tron - serial, który skradł moje serce. Uwielbiam go! Wprawdzie jestem dopiero w trzecim sezonie, ale naprawdę podoba mi się. Fabuła, jak i bohaterowie są świetni. Serdecznie polecam, jeśli ktoś tak jak ja tak długo przekonywał się do tego serialu. 

Dlaczego ludziom brakuje odwagi?
Dlaczego ludziom brakuje
Dlaczego ludziom
Dlaczego.


Od niedawna zastanawiam się ciągle nad tym, dlaczego ludziom z takim trudem przychodzi wyznanie swoich uczuć, swojego zdania, ukazanie prawdy. Bywają sytuacje, na które czekamy przez długi długi czas, a już kiedy już nadejdą to zakończenie jest zupełnie inne niż się spodziewaliśmy. Czasem też brakuje odwagi, by wyjawić wszystko wprost. Dlaczego ludziom aż tak brakuje odwagi? Nie mówię tylko o wyznaniach miłosnych, bo o takich tylko można myśleć, ze względu na obrazek, który wstawiłam, jednak mam na myśli też inne sytuacje. Wiadome jest, że po alkoholu ludzie wydają się być bardziej otwarci, mówią całą prawdę, którą często ukrywają. Na trzeźwo jest już zupełnie inaczej. Jesteśmy tchórzami, przybieramy pewną formę, żyjemy w strachu i niepewności, że spojrzenie prawdzie oczy wyrządzi krzywdę.

 I na koniec uroczy Jon Snow. Pozdrawiam, S.

10 choses que vous ne saviez (peut-être) pas sur Kit Harington - Grazia na We Heart It.
lovely Jon &amp; ghost :3

czwartek, 26 czerwca 2014

I Pouring rain.

hej.
Pogoda kompletnie się popsuła i pada. Leżę sobie na łóżku i oglądam P.S. I love you. Przyjemny dość, choć średnio lubię tego rodzaju filmy. Pomimo tego jest nieco zabawny, można się troszkę pośmiać, jeśli ktoś nie oglądał. Ostatnio próbuję zerwać ze słodkimi napojami i wyciskam soki z owoców, lub piję wodę mineralną z cytryną, miętą bądź melisą. Na drugim zdjęciu róża, która już troszeczkę zmokła od deszczu. Uwielbiam, gdy pada, ale tylko wtedy gdy nie muszę z domu wychodzić.

Nie mogę się doczekać dziewiętnastego dnia lipca, bo wtedy wybieram się na wesele kuzyna. Parę dni temu kupiłam sukienkę na tę okazję. Jest w kolorze lekkiego różu. Moja mama była w lekkim szoku, gdy ją zobaczyła, bo różowy to kolor, którego nie lubię, a jednak kupiłam taką sukienkę. Ale cóż, jest naprawdę ładna i wcale ten kolor nie jest tak intensywny. Postaram się dodać wkrótce jakieś zdjęcia. Wciąż jednak zastanawiam się na butami i dodatkami. 


Wszystko tak wspaniale pachnie poziomkami. Uwielbiam ten zapach. Udało mi się parę znaleźć na działce. Lato wkrótce będzie w pełni, a pogoda jest bardziej wiosenna, czy jesienna niż ciepła i słoneczna. Trochę tęsknię za gorącymi popołudniami, aczkolwiek uwielbiam deszcz.

Szczerze mówiąc to nie lubię spódniczek, a w szczególności takich mini. Jednak ostatnio chodzi mi po głowie kupno jakiejś kwiecistej, rozkloszowanej. Moja szafa ubrań składa się w większości z czarnych ubrań, bo to mój jeden z ulubionych kolorów. Klasyczny a zarazem ponadczasowy kolor. Wszystko co czarne świetnie leży i zazwyczaj dobrze wygląda, a co najważniejsze pasuje niemalże do wszystkiego. 


// pierwsze trzy zdjęcia są mojego autorstwa, reszta pochodzi ze strony tumblr.com