Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowy rok - nowy kalendarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowy rok - nowy kalendarz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 stycznia 2018

XXXVI Pragnę zieleni, wiosny i przebudzenia

grafika greenhouseKolejny powrót niesie ze sobą nadzieje, albo następny słomiany zapał. Nie wiem jak to będzie, ale jestem, żyję i jakoś próbuję wiązać koniec z końcem. Czy jest ktoś tutaj jeszcze? A może wciąż podobnie jak ja nie może otrząsnąć się z zimowego letargu? Nowy rok już przywiał kolejne problemy. Nawet nie zdążyłam uporać się z tymi z poprzedniego. Nie chcę myśleć, co będzie, kiedy się to wszystko skumuluje i urośnie ze zdwojoną siłą. Wracam do pisania, po raz enty i chyba już to zawsze będzie moją ucieczką od wszystkiego, co ludzkie, problematyczne i trudne do rozwikłania. Stuknął kolejny miesiąc, jednak wciąż nie potrafię wziąć się w garść. Czy już na zawsze pozostanę w tym letargu?

piątek, 3 lutego 2017

XXXV Staraja

Witam.

grafika love, couple, and cityZnowu wpadam po ponad miesięcznej przerwie, ale jakoś tak ten czas leci, że minęło trochę zanim zebrałam się, by napisać post. Wciąż prześladuje mnie pech. Parę dni przed ważnym egzaminem fizycznym stłukłam kostkę i do tej pory nie mogę się wyleczyć. Na szczęście egzamin ukończyłam z pozytywnym wynikiem, dzięki Bogu. Zobaczymy co dalej będzie.
Ach, rozpływam się w internetach, bo przecież sesja w toku. Tyle wszystkiego zesypało mi się na głowę, że aż odświeżyłam moją listę seriali i nadrobiłam to, co zostało daleko w tyle. Chcę więcej i zapewne dzisiejszy dzień spędzę na oglądaniu Lucka. Co za akcent i uroda, och i ach.

Znowu tęsknię tak cholernie. Rozrywa mnie od środka, jednak nie wiem, kiedy zobaczymy się ponownie. Czy zawsze już tak będzie? Ja tutaj a on tam? Proszę nie. Niech to życie się w końcu ułoży. To już kolejny rok i mam nadzieję, że jednak zmieni się coś, ale na lepsze, nie na gorsze.

I ponownie, jak co roku. Nowy rok, nowy kalendarz. Stara, zakompleksiona, tęskniąca ja.

sobota, 2 stycznia 2016

XXVIII Przecież to tylko kolejny rozdział i zakup nowego kalendarza

witajcie moi kochani w tym nowym roku

Troszkę przeraża mnie fakt, że jest minus 15 na zewnątrz. Ale na szczęście siedzę sobie przykryta cieplutką kołderką i piję gorącą herbatkę. Jeszcze te zawsze zmarznięte stopy. Nawet grube skarpety nie pomagają... Brrr

No tak, nowy rok, nowe zmiany, nowa ja. Ale czy na pewno? Jak dla mnie to po prostu zakup nowego kalendarza i rozpoczęcie kolejnego rozdziału. Ja jeszcze tego nie czuję i nie wiem czy to coś zmieni w moim życiu. Może dojdzie to do mnie wtedy, gdy pomylę sobie pięć z szóstką w zapisie daty. Wprawdzie zrobiłam listę postanowień noworocznych i tardo chcę je zrealizować, ale zobaczymy jak to będzie. Słomiany zapał to jedna z moich najgorszych wad. Chociaż w sumie to w jakiejś części spełniłam jedno z nich, a mianowicie na święta wielkanocne wyruszam do cieplutkiej Hiszpanii. Już nie mogę się doczekać. Moja mama już panikuje, bo lecę tam sama, ale na miejscu już nie będę sama. Do mnie jeszcze to nie dochodzi, ale zapewne kilka tygodni przed też będę się stresować. Trochę boję się bariery językowej, bo dopiero rozpoczynam naukę hiszpańskiego, ale mam nadzieję, że do marca będę mogła się jakoś porozumieć. Mój kochany angielski może się tam średnio przydać, ale pewnie w jakimś stopniu tak.

Czy ktoś tak samo jak ja beznadziejnie spędził ostatni dzień starego roku? Ja nie sądziłam, że tak skończę, ale niestety no cóż... Krótko mówiąc nie wiedziałam nawet kiedy, ale schlałam się i zasnęłam kilka minut przed północą. Obudziłam się o trzeciej, zaklęłam i ponownie zasnęłam. Po prostu fantastyczny Sylwester. Wszyscy teraz mają ubaw, ale okazało się, że nie tylko ja tak źle skończyłam. Zawsze to jakieś pocieszenie, prawda?